Trwa ładowanie...

Z powodu COVID-19 amputowano mu palce. To cud, że żyje. Lekarze dawali mu 1 proc. szans

Gregg Garfield był zdrowym i wysportowanym 54-latkiem. Koronawirusem zaraził się we Włoszech podczas wyprawy na narty. 31 dni spędził pod respiratorem i łącznie dwa miesiące w szpitalu. Cudem przeżył, ale choroba spowodowała w jego organizmie tak duże spustoszenie, że lekarze musieli mu amputować palce. Teraz mężczyzna ostrzega i apeluje do innych, aby zrobili wszystko, by się nie zarazić.

Zobacz film: "Szczepionka na koronawirusa. Kiedy może powstać?"

1. Był jednym z pierwszych Amerykanów, którzy zachorowali na COVID-19

Pochodzący z Kalifornii Gregg Garfield jest jednym z pierwszych pacjentów w Stanach Zjednoczonych, którzy zachorowali na COVID-19. Zachorował na początku marca, tuż po powrocie z nart w północnych Włoch. Na wycieczkę wybrał się z grupą przyjaciół. Po powrocie okazało się, że cała grupa 13 osób, które wspólnie podróżowały, ma koronawirusa.

W okresie, kiedy byli we Włoszech, zdiagnozowano pierwszego włoskiego pacjenta z COVID-19.

"Moja dziewczyna zadzwoniła do mnie mniej z pytaniem: "Czy wiesz coś o tym, co się nazywa koronawirus? Podobno pojawił się w północnych Włoszech. A gdzie ty jesteś? A ja na to powiedziałem, że jestem właśnie w północnych Włoszech" - wspominał Garfield w rozmowie z Daily Mail.

W tym czasie w Stanach Zjednoczonych było dopiero kilkanaście przypadków potwierdzonych zakażeń, więc mężczyzna szczególnie się nie przejął się zagrożeniem. Tym bardziej że większość czasu spędzał w ośrodku narciarskim.

Gregg Garfield był jednym z pierwszych pacjentów w Stanach z COVID-19
Gregg Garfield był jednym z pierwszych pacjentów w Stanach z COVID-19 (FB)

2. Koronawirus spowodował, że lekarze musieli mu amputować palce

Po pierwszych łagodnych objawach, przypominających grypę, stan mężczyzny pogorszył się na tyle, że musiał trafić do szpitala. Dwa dni później został zaintubowany. Lekarze nie dawali mu dużych nadziei, szanse na przeżycie ocenili na 1 proc.

"Ostatnią rzeczą, jaką pamiętam, było to, że odwróciłem się, by spojrzeć na moją pielęgniarkę na OIOM-ie i powiedziałem do niej: Boję się. Nie chcę umrzeć. Spojrzała na mnie i powiedziała: Obiecuję ci, że z tego wyjdziesz" - opowiada chory.

Spędził w szpitalu ponad 2 miesiące
Spędził w szpitalu ponad 2 miesiące (FB)

Przez długi czas oddychał wyłącznie dzięki pomocy respiratora. Od 5 marca łącznie spędził w szpitalu 64 dni.

Koronawirus spowodował w jego organizmie ogromne spustoszenie. Pojawiła się niewydolność nerek, upośledzenie wątroby, zatorowość płucna i posocznica. Przez dwa dni był podłączony do aparatu ECMO, który umożliwiał pozaustrojowe natlenianie krwi i pozwolił jego sercu oraz płucom odpocząć.

Pomimo wysiłków lekarzy doszło do rozległych uszkodzeń tkanek i mięśni, które spowodowały martwicę w palcach dłoni i nóg. Po czterech tygodniach od wypisania ze szpitala chirurg powiedział mu, że część jego palców musi być amputowana.

Zobacz także: "Covidowe palce". Nietypowy objaw zakażenia koronawirusem

3. Koronawirus - powikłania

Garfield apeluje do wszystkich o zdrowy rozsądek. Był pełny energii, jeździł na nartach i rowerze górskim, grał w golfa, nie miał nadwagi, a jednak koronawirus w ciągu kilku tygodni zamienił go we wrak człowieka.

"Mój neurolog spojrzał na mnie i powiedział: Jesteś cudem. Z medycznego punktu widzenia nie powinno cię tu być"- powiedział Garfield.

Po chorobie czekała go długa rehabilitacja, musiał nauczyć się na nowo żuć i połykać jedzenie, czy samodzielnie chodzić.

Garfield jest już po pierwszej operacji, przed nim kolejne cztery, które mają m.in. wydłużyć kciuk i spowodować większą zręczność palców.

Mężczyzna ma nadzieję, że jego historia przekona innych ludzi do poważnego potraktowania pandemii. "Ten wirus to nie żart, może dopaść każdego". I prosi wszystkich o noszenie maseczek i stosowanie się do zasad reżimu sanitarnego.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.