Trwa ładowanie...

Wariant Omikron. Nie wierz w te mity związane z wykonywaniem testów na COVID-19

Testy w kierunku SARS-CoV-2 są potężnym narzędziem w walce z pandemią koronawirusa. Jednak powstało wokół nich bardzo wiele nieporozumień oraz mitów. Dr Bartosz Fiałek oraz dr Jacek Bujko wyjaśniają, co z tego jest prawdą, a co fałszem.

Zobacz film: "Zapalenie mięśnia sercowego po COVID"

spis treści

1. Fakty i mity na temat testów

Już podczas drugiej fali pandemii Polacy bardzo niechętnie zgłaszali się na testy w kierunku SARS-CoV-2. Przyczyną tego stanu rzeczy nie była tylko obawa przed nałożeniem izolacji. Dużą rolę odegrało rozprzestrzenienie się w mediach społecznościowych fake newsów na temat testowania.

Wokół testów powstało wiele nieporozumień oraz mitów
Wokół testów powstało wiele nieporozumień oraz mitów (Getty Images)

- Szkoda, ponieważ gdyby w Polsce więcej osób wykonywało testy na obecność zakażenia SARS-CoV-2, mielibyśmy znacznie większą kontrolę nad przebiegiem epidemii COVID-19. Izolacja zakażonych pozwoliłaby na przerwanie łańcucha infekcyjnego, a w konsekwencji zmniejszenie liczby przypadków - wyjaśnia dr Bartosz Fiałek, reumatolog oraz popularyzator wiedzy na temat COVID-19.

Testy w kierunku SARS-CoV-2 zyskują na znaczeniu szczególnie teraz, kiedy wariant Omikron zaczyna siać spustoszenie na całym świecie. Zatem, co jest faktem, a co mitem, jeśli chodzi o testy na COVID-19?

2. Nie ma sensu się badać, ponieważ testy nie wykrywają Omikronu?

Kiedy Omikron zaczął gwałtownie rozprzestrzeniać się na świecie, media obiegł bardzo niepokojący news: "Testy nie wykrywają nowego wariantu SARS-CoV-2". Następnie eksperci zdementowali te doniesienia, jednak ta fałszywa informacja dalej swobodnie krąży w sieci.

- Jeśli chodzi o testy PCR, czyli genetyczne, to wykrywają one wariant Omikron tak samo skutecznie, jak wcześniejsze warianty koronawirusa - podkreśla dr Fiałek.

Jednak czułość i swoistość testów antygenowych wobec nowego wariantu może być nieco mniejsza.

- Wynika to z tego, że Omikron jest znacznie bardziej zakaźny i potrzebna jest ''mniejsza dawka wirusa'', aby doszło do zainfekowania. Tymczasem testy antygenowe wykrywają miano kopii wirusa. Oznacza to, że w niektórych przypadkach test antygenowy przy zakażeniu wariantem Omikron może być dodatni trochę później niż w przypadku chociażby wariantu Delta więc warto powtórzyć badanie - wyjaśnia dr Fiałek.

3. Jeśli nie ma objawów, to testowanie nie ma sensu?

W Polsce wielu pacjentów uważa, że wykonanie testu na SARS-CoV-2 ma sens dopiero w przypadku wystąpienia objawów COVID-19.

- Jest to przekonanie fałszywe, ponieważ podstawą do wykonania testu jest również kontakt z osobą zakażoną. Więc jeśli nie mamy objawów, ale mieliśmy kontakt z kimś, kto może mieć COVID-19, powinniśmy się przetestować. Zwłaszcza teraz, kiedy przy wariancie Omikron istnieje duże ryzyko zakażenia się - podkreśla dr Fiałek.

Najlepiej wykonać test po upływie dwóch do trzech dni od kontaktu z osobą zakażoną.

- Kolejnym mitem jest to, że jeśli nie będziemy mieli objawów, to test antygenowy nie wykryje zakażenia. To nie jest prawda. Test wykrywa antygeny, czyli wskazuje na to, że jesteśmy zakaźni dla innych osób. Do tego niekoniecznie musimy być objawowi - dodaje lekarz.

4. Przed testem nie można brać leków?

Dr Jacek Bujko, lekarz rodzinny ze Szczecina, nie ma wątpliwości, że to kolejny mit.

- Nie znam żadnych badań, które wskazywałyby na to, że jakiekolwiek leki mogą wpływać na wynik testu. Wpływ może mieć tylko to, czym te leki popijamy - podkreśla lekarz.

W wytycznych możemy znaleźć rekomendację, że na dwie godziny przed wykonaniem testu nie należy ani pić, ani jeść.

- Wynika to m.in. z tego, że niektóre składniki spożywcze mogą wchodzić w reakcję z testem. Każdy zapewne widział w mediach społecznościowych filmiki, gdzie ktoś wkłada do Coca-Coli test, a ten pokazuje dodatni wynik. Dlatego przed testem możemy stosować leki, jednak lepiej popić je odrobiną wody, jeśli w ciągu dwóch najbliższych godziny poddamy się testowaniu - wyjaśnia dr Bujko.

5. Test zawsze jest bolesny?

Jak zwraca uwagę dr Bujko, sposób pobrania próbki zależy od rodzaju testu.

- Czasami próbka jest pobierana z jamy ustnej, a czasami jest to wymaz z nosogardzieli. Zależy od rodzaju testu. Przykładowo testy PCR są pobierane z nosogardzieli. Jest to miejsce gdzie jama nosowa łączy się z gardłem. Jest to tak głęboko, że pacjent, kolokwialnie mówiąc, odczuwa jakby wymaz był pobierany z mózgu - komentuje się lekarz.

W instrukcji niektórych testów antygenowych możemy znaleźć informację, że producent dopuszcza pobranie próbki ze śliny, wewnętrznej strony policzka lub nozdrzy.

- Jednak Europejska Agencja Leków (EMA) nie zawsze akceptuje wyniki tak pobranych testów, pomimo sugestii producenta. Skąd takie rygorystyczne podejście? Wynika to z oparcia o rzetelne badania potwierdzające skuteczność danej metody. Przekonałem się o tym, kiedy sam byłem zakażony koronawirusem. Użyłem testu, który może być pobierany z nosogardzieli i z policzka - pobrałem sobie próbkę z policzka i wynik był ujemny. Natomiast wymaz z nosogardzieli potwierdził zakażenie. Więc jeśli zależy nam na dokładnym teście, to jedyną drogą jest wykonać go metodą PCR z wymazem z nosogardzieli - wyjaśnia dr Bujko.

6. Czy testy domowe mają sens?

- Jeśli mam krótko odpowiedzieć na to pytanie, to nie. Domowe testy antygenowe w mojej ocenie nie mają sensu i nigdy nie powinny znaleźć się w sprzedaży - uważa dr Bujko.

Bynajmniej nie chodzi o czułość tych testów. Jeśli próbka została pobrana prawidłowo, domowe testy mają taką samą skuteczność jak antygenowe, stosowane w przychodniach.

- Jeśli wynik domowego testu okaże się dodatni, to ta osoba i tak musi zgłosić się do przychodni oraz dostać skierowanie na test PCR, żeby mieć rozpoznanie COVID-19 i uzyskać status ozdrowieńca. Natomiast jeśli trafi na osobę, która uważa, że trwa "plandemia", to nie zgłosi się ona do lekarza. Dalej będzie chodzić i zarażać, ponieważ jest poza systemem i jakąkolwiek kontrolą. W obu przypadkach stosowanie domowych testów mija się z sensem - podkreśla dr Bujko.

7. Testy PCR nie służą do wykrywania koronawirusa?

To był chyba jeden z najsłynniejszych fake newsów, który od początku pandemii rozpowszechniali antyszczepionkowcy. Niestety, to kłamstwo wciąż żyje i ma się dobrze.

- Dość często słyszę od pacjentów, że testy PCR zostały stworzone do diagnozowania zupełnie innych chorób. Otóż, jest to mit. Testy PCR służą do wykrywania genów patogenu. Można wykryć geny SARS-CoV-2, ale równie potwierdzić zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C. Metoda PCR jest więc po prostu jedną z najbardziej skutecznych narzędzi testowania - podkreśla dr Bartosz Fiałek.

Zobacz także: Jak chorują zaszczepieni, a jak ci, którzy nie przyjęli szczepionki? Różnice są istotne

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza