Trwa ładowanie...

Szturm na apteki. W ciągu dwóch dni sprzedano 4 mln leków przeciwbólowych. Naczelna Izba Aptekarska apeluje

Naczelna Rada Aptekarska informuje, że od momentu wybuchu wojny w Ukrainie farmaceuci obserwują wzmożony popyt na popularne leki przeciwbólowe oraz środki opatrunkowe. - Tylko w ciągu dwóch dni sprzedano ponad 4 mln opakowań. Jeśli trend, związany ze wzmożonym popytem w aptekach utrzymałby się w dłuższej perspektywie, mogłoby to doprowadzić do pewnych czasowych utrudnień związanych z dostępnością do wspomnianych produktów – tłumaczy Naczelna Izba Aptekarska.

spis treści

1. Wzmożone zainteresowanie lekami przeciwbólowymi w aptekach

Kilka dni temu media obiegła informacja, że w związku z dużym zainteresowaniem lekami przeciwbólowymi, wkrótce w aptekach medykamentów może zabraknąć. 2 marca podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Lekowego i Rynku Aptecznego w Polsce prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej Elżbieta Piotrowska-Rutkowska zaapelowała do hurtowni o rozsądek w polityce lekowej.

Zobacz film: "Prof. Zajkowska o twindemii"

- Otrzymaliśmy informację od Głównego Inspektora Farmaceutycznego, która jest tak naprawdę skierowana do hurtowni, z prośbą o racjonalną politykę lekową. To tak naprawdę komunikat o racjonowanie dostaw leków i materiałów medycznych do aptek, ze względu na to, że te zapasy już się kończą. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, będziemy mieli następny kryzys lekowy. Zabraknie leków nie tylko dla polskich pacjentów, ale też dla osób, które przyjeżdżają do nas z Ukrainy – mówiła prezes NIA.

W piśmie przesłanym do redakcji WP abcZdrowie przez Rzecznika Naczelnej Izby Aptekarskiej Tomasza Leleno czytamy, że od momentu wybuchu wojny w Ukrainie leki przeciwbólowe są sprzedawane z niespotykanych dotąd ilościach.

''Od kilku dni farmaceuci obserwują zwiększone zainteresowanie pacjentów zakupem dostępnych w aptekach popularnych leków przeciwbólowych, przeciwgorączkowych i środków opatrunkowych. Tylko w ciągu dwóch dni sprzedano ponad 4 mln opakowań. Wynika to bezpośrednio z chęci gromadzenia zapasów przez pacjentów oraz niesienia pomocy obywatelom Ukrainy'' – pisze Tomasza Leleno.

Zdaniem Naczelnej Izby Aptekarskiej obecnie sytuacja jest jeszcze stabilna, ale jeżeli wzmożony popyt na leki przeciwbólowe oraz wyroby medyczne będzie się utrzymywał, może dojść do czasowych utrudnień, związanych z dostępnością do wspomnianych produktów.

- Na ten moment sytuacja polskiego sektora aptecznego jest stabilna. Apteki dysponują odpowiednimi zapasami leków, dlatego zwracamy się z serdeczną prośbą do pacjentów, aby nie gromadzili zapasów leków oraz nie dokonywali zakupów pod wpływem emocji, kierując się głównie chęcią i potrzebą niesienia pomocy naszym sąsiadom – apeluje NIL.

(East News)

2. Łukasz Pietrzak: Kryzys lekowy już trwa

Farmaceuta Łukasz Pietrzak podkreśla, że w jego aptece już brakuje niektórych leków i środków medycznych. Jak wyjaśnia, leki na Ukrainę są dostarczane zarówno przez fundacje, jak i osoby indywidualne. To wszystko sprawia, że wykup leków jest obecnie bardzo duży.

- Kryzys lekowy w Polsce już trwa. Większość aptek nie ma już zwykłych bandaży opatrunkowych, bandaże elastyczne są zaś na wyczerpaniu. Mamy deficyt kompresów, gaz i syropów przeciwbólowych dla dzieci. Dodatkowo od kilku tygodni jest problemy z dostępnością wielu leków dostępnych na receptę. Środków przeciwbólowych w formie tabletek jak na razie jest bardzo dużo, gdyż ten segment jest bardzo rozbudowany, dlatego nie sądzę, aby miało ich zabraknąć. Uważam, że ten kryzys lekowy może być jeszcze większy, ponieważ Agencja Rezerw Materiałowych gromadzi zapasy w celu zabezpieczenia odpowiednich stanów na wypadek ewentualnych działań zbrojnych w Polsce – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie farmaceuta.

Farmaceuta, podobnie jak Ministerstwo Zdrowia oraz Główny Inspektor Farmaceutyczny przestrzega przed kupowaniem jakichkolwiek leków na własną rękę, które miałyby w założeniu być wysłane na Ukrainę.

- Zakup środków przeciwbólowych w polskiej aptece nie bardzo ma sens, ponieważ może być ogromny problem z przewiezieniem ich przez granicę. Jeśli wolontariusze nie mają zgody na przewożenie tych leków, a w większości tak właśnie jest, to mogą mieć potem spore problemy. Pomoc należy nieść rozsądnie. Ja sam przekazałem dużą ilość materiałów opatrunkowych i wiem, że dotarły już do Kijowa. Jednakże w przypadku leków dopuszczone jest przekroczenie granicy z ilością pokrywającą jedynie własne potrzeby lecznicze – wyjaśnia Pietrzak.

- W mojej aptece na ten moment brakuje głównie opatrunków, leki, póki co są dostępne. Mam nadzieję, że ten szturm na apteki ustanie i leków nie zabraknie. Jeśli jednak popyt się utrzyma, deficytów może być więcej. Apelujemy do ludzi, aby przekazywali pomoc za pośrednictwem odpowiednich organizacji i fundacji. Trzeba pomagać z głową, aby tych leków nie trzeba było później wyrzucać – dodaje Łukasz Przewoźnik, farmaceuta.

Okazuje się, że wolontariusze coraz częściej starają się wykupować w ogromnych dawkach także inne leki, które są na co dzień stosowane w alergiach czy chorobach przewlekłych.

- Pojawiają się pytania o budezonid, salbutamol czy adrenalinę w ampułko-strzykawkach, co jest jeszcze bardziej problematyczne, bo te leki nie tylko wymagają specjalnych warunków przechowywania (przede wszystkim adrenalina), ale też nie można przewieźć dużych ilości tych preparatów przez granicę bez zezwolenia. Takim osobom uda się przewieźć co najwyżej jedną ampułkę. Otrzymuję także pytania o preparaty krwiozastępcze, które dostępne są wyłącznie w lecznictwie szpitalnym. Już głośno mówi się o tym, że wkrótce może zabraknąć także insuliny, pasków do pomiaru glukozy czy innych leków na choroby przewlekłe. W Ukrainie insuliny brakuje, natomiast w Polsce, z racji niskiej ceny urzędowej, jej ilość jest ograniczana przez producentów – tłumaczy Łukasz Pietrzak.

3. Dlaczego nie kupować leków na własną rękę?

Farmaceuta dodaje, że choć działania te są oznaką ogromnej solidarności naszego społeczeństwa z narodem ukraińskim, to niestety są także chaotyczne, nieprzemyślane i nieskoordynowane.

- Dość często te zakupy są robione w porywach serca, w za dużych ilościach i bez żadnych konsultacji. Wiadomo, że każdy chce pomóc, jednak trzeba mieć świadomość, że różne leki i opatrunki są kupowane i przesyłane przez państwo w ramach misji - przekazywane kontyngentem do Ukrainy. Zajmują się tym także profesjonalne inne organizacje rządowe i pozarządowe. W tym momencie jeśli robią to jeszcze wolontariusze i osoby prywatne, to istnieje ryzyko, że mogą być źle przechowywane, co sprawi, że zamiast nadawać się do użytku, będą nadawały się do utylizacji – tłumaczy Łukasz Pietrzak.

Także Ministerstwo Zdrowia apeluje, aby leki przekazywać za pośrednictwem akcji organizowanych lub koordynowanych w ramach działań statutowych Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.

- Ministerstwo Zdrowia jest w bieżącym kontakcie z Ambasadą Ukrainy w Polsce, która na bieżąco przekazuje zapotrzebowanie na konkretny asortyment medyczny. Wysyłka leków jest też koordynowana na poziomie całej Unii Europejskiej i odbywa się za pośrednictwem Polski. Za bieżące dostawy leków odpowiada, przy ścisłej współpracy z Ministerstwem Zdrowia, Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych – informuje MZ.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze
Szukaj innego lekarza