Trwa ładowanie...

Ta wiadomość ich przeraziła, bo niedawno kąpali się w Odrze. Poszkodowani mówią o objawach, a lekarze o skutkach kontaktu z zatrutą wodą

Po doniesieniach o skażeniu Odry, którego - według doniesień z Niemiec - źródłem może być rtęć, internet zalały pytania przerażonych ludzi, którzy kąpali się w niej kilka dni temu. Jednak minister Anna Moskwa uspokaja, że w badanych w Polsce próbkach nie wykryto rtęci. Analizy trwają, a eksperci przekonują, że cokolwiek jest przyczyną katastrofy ekologicznej, trzeba teraz zachować szczególną ostrożność. Tymczasem poszkodowani informują o objawach, jakie dotknęły ich po kontakcie z trucizną.

spis treści

1. "Są leki, które mogą pomóc przy takich zatruciach"

Nadal nie ma jednoznacznej odpowiedzi, co jest faktyczną przyczyną skażenia Odry, z której w ciągu kilku dni wyłowiono aż osiem ton martwych ryb. Badania niemieckich ekspertów wskazują, że źródłem skażenia może być rtęć. W piątek tę informację potwierdził w trakcie rozmowy z mediami minister środowiska Brandenburgii Axel Vogel. Polskie władze zaprzeczyły jednak tym doniesieniom.

Minister klimatu i środowiska, Anna Moskwa, poinformowała w sobotę, że wykluczono, aby przyczyną zatrucia Odry była rtęć: "Mamy pierwsze wyniki toksykologii ryb. Państwowy Instytut Weterynaryjny przebadał siedem gatunków. Wykluczył rtęć jako powód śnięcia ryb" – podała minister na Twitterze. "Czekamy na wyniki badań kolejnych substancji" - dodała we wpisie.

Przypomnijmy, że już wcześniej ministerstwo zaprzeczało niemieckim doniesieniom, jakoby rzeczywiście przyczyną katastrofy ekologicznej była właśnie rtęć. Tymczasem eksperci z Brandenburgii donosili, że wykryli w Odrze tak wysoki poziom rtęci, że wyszedł poza skalę w urządzeniu, którego użyto do badania i trzeba je było powtórzyć.

Z Odry wyłowiono już osiem ton martwych ryb
Z Odry wyłowiono już osiem ton martwych ryb (East News)

Zanim nie pojawią się kolejne wyniki analiz, obawy o skalę i skutki skażenia są ogromne. Mówią o nich nie tylko lekarze i naukowcy, ale także ludzie, którzy kąpali się w rzece. Zapewnienia resortu klimatu i środowiska wcale ich nie uspokoiły, bo na własnej skórze przekonują się, jakie konsekwencje niesie ze sobą kontakt z zatrutą wodą.

- Kolega, który w niedzielę wozil dzieci łodzią, w poniedziałek dostał alergii skóry. Wysypało go od góry do dołu - mówił w rozmowie z "Faktami" TVN Roman Włoch, bosman Odrzańskiej Przystani Turystycznej w Cigacicach.

Sam zaledwie tydzień temu wchodził do rzeki.

- Zaczęły mnie boleć potwornie nogi, mięśnie. O 13:00 miałem już temperaturę, dowlokłem się do domu, pies też się wlókł - opowiadał pan Roman. Podobne objawy miał też jego syn i wielu znajomych.

- Obawiam się o zdrowie i życie, o zdrowie naszych dzieci. To jest niewyobrażalna katastrofa - dodaje jedna z mieszkanek leżącej nad Odrą Widuchowej, gdzie wyławiane są kolejne setki martwych ryb i gdzie w sobotę pojechał premier Mateusz Morawiecki.

A jeśli to jednak rtęć jest przyczyną tej katastrofy, skoro w niemieckich badaniach jej poziom przekroczył skalę na urządzeniu do pomiarów? Eksperci przyznają, że na razie to najgorszy scenariusz.

- Na ten moment najważniejszy wydaje się całkowity zakaz kontaktu z możliwie zanieczyszczoną wodą i całkowity zakaz spożywania ryb z zanieczyszczonego zbiornika wodnego - podkreślają lekarze rodzinni Michał Domaszewski i Magdalena Krajewska w mediach społecznościowych.

Tłumaczą, że jeśli faktycznie źródłem skażenia jest rtęć, to skutki dla zdrowia mogą być bardzo poważne: od m.in. osłabienia mięśni, po zaburzenia mowy i drgawki. W cięższych przypadkach może dojść do niewydolności oddechowej i nerek, paraliżu oraz zgonu.

Zaznaczają jednocześnie, że są leki, które mogą pomóc przy takich zatruciach (np. penicylamina - dostępna na receptę).

Dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska, specjalistka medycyny rodzinnej, założycielka Instytutu Medycyny Integracyjnej Arcana, podkreśliła w rozmowie z WP abcZdrowie, że osoby, które miały bliski kontakt ze skażeniem, niezależnie od jego źródła, powinny znaleźć się na oddziale toksykologii.

2. Brak objawów nawet przez wiele miesięcy

- Wokół tematu panuje straszna histeria, a to nigdy nie jest dobre w takich sytuacjach. Przede wszystkim nie mamy pewności, jak duże jest realne zagrożenie dla ludzi. Nie wiemy, jakie było pierwotne stężenie trucizny, czy nad rzeką unosiły się i nadal unoszą opary rtęci, a nawet czy doszło do jednorazowego zrzutu niebezpiecznych substancji. To wszystko ma znaczenie - tłumaczy w rozmowie z portalem gazeta.pl Katarzyna Bukol-Krawczyk, internistka i dietetyczka z LUX MED w Warszawie.

Eksperci uczulają, że w tym momencie kontakt z wodą jest zakazany, a osoby, które oczyszczają rzekę z zalegających ciał padniętych ryb, powinny być specjalnie zabezpieczone - mieć rękawice i maski. Do zatrucia może bowiem dojść nawet podczas spaceru nad rzeką, jeśli unoszą się tam opary.

Dr Bukol-Krawczyk przyznała, że z niepokojem obserwuje osoby, które teraz ratują rzekę i odławiają martwe ryby. Niektóre nie są odpowiednio zabezpieczone przed skażeniem, a pracując wiele godzin bez stroju ochronnego, są narażone na ostre zatrucie.

Jeśli była by to rtęć, to zatrucie ujawnia się nawet już po kilkunastu minutach. Przy mniejszych ilościach wyraźne objawy mogą wystąpić po kilku dniach. Niewielkie ilości z kolei mogą nie wywołać wyraźnych objawów przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. W takich przypadkach trudno w ogóle powiązać objawy z pierwotną przyczyną i zastosować właściwe leczenie.

3. "Tragiczna wiadomość"

Przed wchodzeniem do wody bez odpowiedniego zabezpieczenia przestrzega też prof. Adam Tański z Katedry Hydrobiologii, Ichtiologii i Biotechnologii Rozrodu w Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie.

- Wszelkie prace powinniśmy wykonywać pod nadzorem, żeby ktoś sam nie wchodził do wody. Przede wszystkim trzeba być zabezpieczonym w długie rękawice, okulary i maseczkę, bo nie wiadomo, co to jest – ostrzega prof. Tański w rozmowie z PAP.

Przyznał, że jeszcze w czwartek dostał informację, że w Odrze może być mezytylen, związek chemiczny, który jest bardzo toksyczny. Tłumaczył, że "zachowanie ryb mogło wskazywać, że to jest właśnie ten zwiazek".

- Ryby w sposób charakterystyczny reagowały tak, jak po podaniu trucizn z rodzaju neurotoksyn. Najpierw były zaniepokojone, później podpływały do powierzchni i w konsekwencji ginęły - wyjaśniał.

Zaznaczył, że metyzylen może kumulować się w rybach.

- Oznacza to, że część ryb, która przeżyje, może mieć w sobie toksyczne związki. Metyzylen może deponować się również w środowisku naturalnym i to jest tragiczna wiadomość – podkreślił prof. Tański. - Mam nadzieję, że rtęci nie będzie, bo jest ona jeszcze gorszym związkiem deponującym się w dnie na wiele lat - dodał.

4. Długofalowe skutki równie niebezpieczne

- Nieorganiczne związki rtęci najczęściej uszkadzają centralny układ nerwowy, czyli mózg, kumulują się w wątrobie i mogą uszkadzać jej funkcje oraz wpływają negatywnie na nerki – wyjaśniał w rozmowie z WP abcZdrowie dr n.med. dr n. med. Eryk Matuszkiewicz, internista i toksykolog ze Szpitala Miejskiego im. F. Raszei w Poznaniu.

Jak wskazuje lekarz, związki organiczne (głównie metylortęć), także wpływają na centralny układ nerwowy, dając objawy takie jak: bóle i zawroty głowy, zaburzenia ruchu, mrowienia i drętwienia w obrębie kończyn, zaburzenia wzroku, pogorszenie słuchu, w ciężkich postaciach mogą nawet pojawić się drgawki.

Równie niebezpieczne są skutki długofalowego narażenia na metal ciężki. Już niewielkie ilości rtęci mogą przyczyniać się do choroby Hashimoto i innych chorób tarczycy, chorób autoimmunologicznych czy nowotworów.

Tymczasem śnięte ryby znaleziono w kolejnej rzece. Chodzi o Ner, rzekę, która przepływa przez województwa łódzkie i wielkopolskie (prawy dopływ Warty). Wojewoda łódzki, Tobiasz Bocheński, zwołał już w tej sprawie sztab kryzysowy.

I choć nadal nie ma pewności, co wywołało katastrofę ekologiczną, pewne jest jedno: jeśli miałeś kontakt z Odrą w ciągu ostatniego tygodnia, obserwuj się teraz szczególnie, a przy najmniejszych objawach od razu skontaktuj się z lekarzem.

Dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska, specjalistka medycyny rodzinnej, założycielka Instytutu Medycyny Integracyjnej Arcana, podkreśliła w rozmowie z WP abcZdrowie, że osoby, które miały bliski kontakt ze skażeniem, niezależnie od jego źródła, powinny znaleźć się na oddziale toksykologii.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza