Trwa ładowanie...

Lekarz ostrzega przed kardiologicznymi powikłaniami po COVID-19. Mogą się pojawić po latach

Koronawirus może prowadzić do uszkodzenia nie tylko płuc, ale również wielu innych narządów w organizmie. Jednym z zagrożonych organów jest serce. Kolejne badania pokazują, że kardiologiczne powikłania po przejściu COVID-19, mogą się pojawić nawet w sporym odstępie czasu.

Zobacz film: "Palenie papierosów a serce"

1. Koronawirus może powodować odległe powikłania kardiologiczne

Kolejne miesiące przynoszą coraz więcej danych na temat przebiegu zakażenia koronawirusem i odległych powikłań po przejściu COVID-19. To pewne, że wirus SARS-CoV-2 sieje spustoszenie w całym organizmie. Przebieg choroby u poszczególnych pacjentów jest bardzo zróżnicowany, wiele wskazuje na to, że mogą na niego wpływać nie tylko choroby współistniejące i rodzaj mutacji wirusa na danym obszarze, ale również predyspozycje genetyczne.

Eksperci coraz częściej mówią o długofalowych następstwach po przejściu choroby. Mogą one dotyczyć m.in. układu sercowo-naczyniowego. Prof. dr hab. n. med. Marcin Grabowski, kardiolog, rzecznik zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przyznaje, że oprócz powikłań występujących w ostrej fazie choroby, należy się spodziewać, że pacjenci po przebyciu COVID-19, mogą mieć w przyszłości nieodwracalny ślad na mięśniu sercowym. Poważne dolegliwości mogą się ujawnić dopiero po kilku latach.

- Oczywiście my nie mamy jeszcze wieloletnich obserwacji na ten temat, ale biorąc pod uwagę analogię z innych infekcji wirusowych, które powodują zapalenie mięśnia sercowego, można się spodziewać, że ci chorzy, którzy dzisiaj mają cechy ostrego zapalenia serca w przebiegu COVID-19, po miesiącach, latach będą mieli niewydolność serca pełnoobjawową z pełnymi konsekwencjami - tłumaczy prof. Grabowski.

Zagrożenie dotyczy nie tylko osób starszych, obciążonych dodatkowymi chorobami współistniejącymi. Problemy kardiologiczne mogą się pojawić po przechorowaniu COVID-19, również u osób młodych i w pełni sprawnych.

- To może powodować, że bez względu na wiek, bez względu na czynniki ryzyka chorób serca, osoba w miarę młoda w wieku ok. 30-40 lat nagle cierpi na niewydolność serca - ostrzega lekarz.

- Pacjenci, którzy mają ciężki przebieg COVID-19 mają niewydolność wielonarządową. Nawet jeśli wyjściowo to jest niewydolność oddechowa, powoduje ona wtórnie niewydolność krążenia. Ten mechanizm ostry i przewlekły jest złożony, ale należy się przygotować, że będziemy mieli pacjentów z problemami kardiologicznymi po przejściu COVID-19 - dodaje.

2. Pacjenci, którzy przeszli COVID-19 powinni być pod obserwacją

W niektórych państwach już powstają ośrodki rehabilitacyjne, które mają się zająć leczeniem długofalowych skutków zakażenia koronawirusem. Również polski resort zdrowia planuje pilotażowo projekt rehabilitacji leczniczej dla chorych, którzy z powodu COVID-19 byli na oddziałach intensywnej terapii. Pacjenci, którzy wymagają długotrwałej opieki, trafialiby do Szpitala Specjalistycznego MSWiA w Głuchołazach.

Rzecznik zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zwraca uwagę na to, że pacjenci, którzy przeszli COVID-19, powinni być przez dłuższy czas pod obserwacją lekarzy.

- Ci pacjenci na pewno wymagają dalszej kontroli, stałego monitorowania m.in. funkcji serca i okresowych wizyt. Sam wszczepiałem niedawno defibrylator pacjentowi, który miesiąc wcześniej przebył ciężko COVID-19. Był leczony osoczem ozdrowieńca i teraz wymagał kontynuacji leczenia kardiologicznego. Ci pacjenci będą wymagali kontroli, weryfikacji, czy nie pogarsza się u nich kurczliwość serca, a jeśli się pogarsza, to wtedy intensywnej farmakoterapii - wyjaśnia lekarz.

Prof. Grabowski przyznaje, że coraz większe obawy w środowisku medycznych budzą również opóźnienia w leczeniu pacjentów cierpiących na choroby niezwiązane z koronawirusem.

- Najbardziej boimy się takich pośrednich skutków pandemii. Mamy wrażenie, że za chwilę zmierzymy się ze zwiększeniem ilości ciężkich chorób kardiologicznych i onkologicznych przez to, że pacjenci mieli utrudniony kontakt z przychodnią, ze szpitalem, mieli opóźnioną odpowiednią diagnostykę i leczenie. Znam też przypadki pacjentów, którzy mieli typowe cechy zawału serca, ale bali się wezwać pogotowie ze względu na COVID. Jeden z nich trafił do szpitala z pękniętym sercem dopiero w drugiej dobie zawału. Gdyby przyszedł od razu, kiedy go zaczęło boleć, to prawdopodobnie nie byłoby aż tak ciężkich uszkodzeń serca - podkreśla kardiolog.

Zobacz także: Europejczycy chorujący na COVID-19 częściej tracą węch i smak niż Azjaci. Przyczyną mogą być uwarunkowania genetyczne

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.