Trwa ładowanie...
Bilans miesiąca
Przeczytaj najnowszy bilans abcZdrowie Temat miesiąca: NIEDOBÓR MAGNEZU

Czy bakteria będzie odpowiedzialna za kolejną pandemię? "Myślę, że najlepsze, na co możemy liczyć, to szczęście"

Spotykana w klimatach tropikalnym i subtropikalnym leptospiroza to choroba zakaźna, która Europejczykowi może wydawać się zbyt egzotyczna, by zaprzątać sobie nią głowę. Ale naukowcy ostrzegają, że zmiany klimatyczne, duża mobilność społeczna, a przede wszystkim handel egzotycznymi zwierzętami może być czynnikiem, który zmieni charakter choroby z endemicznej nawet na pandemiczną. Czy leptospiroza jest zagrożeniem na miarę SARS-CoV-2 z Wuhan? Najnowsze wyniki badań niepokoją naukowców.

Zobacz film: "Prof. Szewczyk: Malaria i Denga realnym zagrożeniem dla Europy"

spis treści

1. Czym jest leptospiroza i jak się objawia?

Leptospiroza to zakaźna choroba spowodowana przez krętki z rodziny Leptospira. Należy do tzw. zoonoz, czyli chorób odzwierzęcych – nosicielami są ssaki, ale też ptaki, płazy oraz gady.

- Zakażenia odzwierzęce zawsze istniały. Spośród ponad 1000 chorób zakaźnych około 75 proc. stanowią choroby wywołane przez drobnoustroje pochodzące ze świata zwierząt – przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. dr hab. n. med. Anna Boroń-Kaczmarska, specjalistka chorób zakaźnych z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego

Kontakt z wydzielinami zakażonych zwierząt, ale też ze skażoną glebą czy wodą może doprowadzić do wniknięcia patogenu przez skórę, błony śluzowe czy spojówki do organizmu człowieka. Leptospiry przedostają się do krwi, układu nerwowego czy organów człowieka, a swoją obecność manifestują nawet po upływie czterech tygodni. Prof. Boroń-Kaczmarska tłumaczy, że rodzina Leptospira to ok. tysiąca różnych gatunków.

- Większość z nich powoduje łagodnie przebiegające infekcje z wyjątkiem L. icterohaemorrhagiae, która wywołuje bardzo ciężką chorobę. Przebiega z zaburzeniami ośrodkowego układu nerwowego, wątroby, płuc i niestety może doprowadzić do śmierci. To choroba Weila – tłumaczy ekspertka i podkreśla, że do choroby może dojść nawet przez kontakt patogenu z nieuszkodzoną skórą.

Nosicielami są szczury, a w przypadku innej postaci - gorączki błotnej - myszy polne i domowe.

Leptospiroza to w Polsce choroba niemal nieznana czy może raczej – nierozpoznawana. Jak wskazuje raport Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH, w 2021 roku odnotowano dwa przypadki leptospirozy, a w roku poprzedzającym – jeden. W latach 2009–2012 zgłoszono 16 przypadków zachorowań na leptospirozę.

Nie ma powodów do obaw? Niestety, najnowsze wyniki badań mogą niepokoić.

2. Leptospiroza – jedno na pięć badanych zwierząt nosicielem

Zespół międzynarodowych naukowców podjął się próby identyfikacji chorób zakaźnych wśród zwierząt sprzedawanych na targu w Laosie i zwierząt skonfiskowanych przez organy ścigania. Analiza łącznie ponad 700 próbek ujawniła wszechobecność patogenów odzwierzęcych. W tym duży odsetek stanowiły Leptospira wśród jednego z często sprzedawanych na targach gatunków zwierząt – wiewiórek. Ponad jedna piąta badanych zwierząt była nosicielem krętka Leptospira.

Rozprzestrzenianiu się chorób odzwierzęcych sprzyja handel i spożywanie dzikich gatunków zwierząt
Rozprzestrzenianiu się chorób odzwierzęcych sprzyja handel i spożywanie dzikich gatunków zwierząt (Getty Images)

Badacze oszacowali, że jedna osoba kupująca średnio trzy wiewiórki jest narażona na ponad 80-procentowe ryzyko, że kupi co najmniej jedno zakażone zwierzę. Dlaczego Europejczyk miałby się przejmować handlem wiewiórkami w odległym Laosie?

"Handel i konsumpcja dzikiej fauny i flory były odpowiedzialne za wybuchy chorób, takich jak HIV-1, Ebola i małpia ospa i prawdopodobnie za pandemię koronawirusa. Rynki dzikiej przyrody umożliwiają kontakt różnych gatunków, zwykle w gęstych i niehigienicznych warunkach, umożliwiając mieszanie, amplifikację i przenoszenie patogenów między gatunkami, w tym ludźmi" – tłumaczą naukowcy na łamach "Emerging Infectious Disease".

- Leptospiroza jest rozpowszechniona zwłaszcza na targach zwierząt w krajach azjatyckich i nie jest to nic zaskakującego. Brak higieny, brak kontroli weterynaryjnych, małe, przepełnione klatki, w których pozamykane są zwierzęta - to stwarza zagrożenie nie tylko leptospirozą, ale szeregiem chorób tropikalnych, wirusowych czy bakteryjnych. W Azji co kilka lat zdarzają się epidemie różnych chorób wirusowych czy bakteryjnych – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie dr Emilia Skirmuntt, wirusolog ewolucyjny z Uniwersytetu w Oksfordzie.

- W Afryce poluje się na małpy czy nietoperze, stąd też zagrożenie stwarza tam wirus Ebola – mówi ekspertka i podkreśla: - To nie jest tak, że COVID to pierwsza choroba, która być może przywędrowała do nas z takiego mało higienicznego, zwierzęcego targu.

3. Leptospiroza nie jest tylko problemem Azji

Endemicznie leptospiroza występuje w krajach Azji Południowej i Południowo-Wschodniej. Szacuje się, że w tych regionach na chorobę zapada 266 000 osób, a 14 200 umiera każdego roku. Ogniska leptospirozy w ostatnich latach zgłaszane były także w Ameryce Łacińskiej czy Afryce. W Europie to głównie Wielka Brytania, a także Francja i jej terytoria zamorskie. Instytut Pasteura informuje, że co roku we Francji kontynentalnej diagnozuje się 600 przypadków, podczas gdy na terytoriach zamorskich częstość występowania choroby może być nawet stukrotnie wyższa. Leptospiroza została zaklasyfikowana jako choroba priorytetowa we Francji i jest uznana przez Instytut Zdrowia Publicznego za zagrożenie zawodowe (związane z czynnościami takimi jak konserwacja kanalizacji i hodowla).

Choć w lutym 2020 roku Chiny wydały zakaz sprzedawania i konsumpcji dzikich zwierząt na rynkach i targach, to nie znaczy, że ryzyko zoonoz zniknęło. Głównie dlatego, że zainteresowanie dzikimi gatunkami fauny wcale się nie zmalało z powodu epidemii, która wybuchła w Wuhan. W wielu miejscach zmienił się sposób sprzedaży – z rynku do internetu. World Wildlife Fund szacuje, że zaledwie w latach 2020-2021 nielegalny handel dzikimi zwierzętami oraz roślinami przez internet wzrósł aż o 74 proc. Poza handlem i spożywaniem dzikich gatunków zwierząt kolejnym problemem jest, zdaniem prof. Boroń-Kaczmarskiej, zaburzenie ekosystemu zwierzęcego, wybijanie pewnych gatunków, w których miejsca pojawiają się inne oraz wysokie spożycie mięsa, w tym zwłaszcza niedogotowanego.

- Myślę, że najlepsze, na co możemy liczyć, to szczęście. Wiadomo też, że w momencie, gdy zabraknie nam szczęścia, "to" się powtórzy. Nie chodzi o to "czy", lecz "kiedy" – mówi cytowany przez "The Telegraph" prof. Vincent Nijman, antropolog i ekspert ds. handlu dziką fauną i florą z Oxford Brookes University. On i badacze podkreślają, że konieczna jest ścisła regulacja handlu żywymi zwierzętami w znaczeniu globalnym.

W tym samym tonie wypowiada się prof. Boroń-Kaczmarska.

- W ostatnich dwóch latach nieraz powracało pytanie o to, czy grożą nam kolejne pandemie. Nad problemem pochylało się wielu znawców mikrobiologii oraz chorób zakaźnych i odpowiedź na pytanie zawsze brzmiała: tak. Ja sama w oparciu o wiedzę naukową i moje kliniczne doświadczenie stałam na stanowisku, że grożą nam następne pandemie.

Skąd nadejdzie zagrożenie? To zagadka. Dr Skirmuntt tłumaczy na przykładzie SARS-CoV-2, że wirus musi pokonać nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt różnych barier, by zakazić człowieka.

- Od kontaktu z odpowiednim gatunkiem pośrednim, poprzez pokonanie barier czysto biologicznych jak znalezienie odpowiedniego receptora na powierzchni komórki nowego gatunku gospodarza, po uniknięcie jego odpowiedzi odpornościowej - tłumaczy ekspertka i dodaje: - W tym przypadku to się udało, a im więcej osób będzie narażonych na kontakt z różnymi patogenami, w tym zupełnie nam nieznanymi, tym większe ryzyko kolejnej pandemii. Im więcej przypadkowych spotkań między gatunkami, tym większa szansa na to, że patogen pokona bariery – mówi dr Skirmuntt.

Wirusolog podkreśla, że choroby bakteryjne także mają potencjał pandemiczny, czemu sprzyja sam człowiek, nadużywając antybiotyków, nie tylko w leczeniu ludzi, ale też w przemyśle czy produkcji zwierzęcej: - Przez to bakterie wprowadzone do środowiska z zewnątrz, np. z krajów tropikalnych, mogą również nabyć odporność na antybiotyki, na które wcześniej były podatne. To jest obecnie ogromny problem, który wymusza na nas szukanie nowych sposobów na ograniczenie stosowania standardowych terapii antybiotykami.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza